Życie nie jest idealne, są wzloty i upadki u mnie są zawsze
upadki, wszystko się wali... Zapomniała bym nazywam się Megan mam 16 lat jestem
blondynką o błękitnych oczach. Mieszkam na obrzeżach pięknego miasta jakim jest
Los Angeles, jeszcze miesiąc temu mieszkałam w Nowym Jorku. Moje życie tam było
idealne, miałam przyjaciół, chłopaka wszystko czego było mi trzeba, byłam po
prostu szczęśliwa. Odkąd mama poznała swojego obecnego partnera wszystko się
zmieniło. David czyli mamy partner znalazł tu prace i musieliśmy się
przeprowadzić przez co straciłam wszystko na czym mi zależało. Chociaż mieszkam
tu krótki okres czasu zdążyło mnie już znienawidzić kilka osób jestem tu sama
bez przyjaciół, po prostu ja, telefon i łóżko to całe moje życie. Jutro mój
pierwsze dzień w nowej Szkole i strasznie się stresuje. Od pewnego czasu jestem
typu samotnika wole siedzieć sama w pokoju, włączyć muzykę i słuchać to całe
teraz moje życie.
**
Szybko zerwałam się z łóżka słysząc dźwięk budzika miałam
ochotę go rozszarpać do wczoraj wstawałam o godzinie 11/12 a tu nagle muszę
wstać o 7:00. Wzięłam telefon do ręki sprawdzając czy ktoś mi napisał, po czym
udałam się do łazienki. Patrząc w lustro przeraziłam się, wyglądałam okropnie
szybko się ogarnęłam i zeszłam na dół w celu zrobienia sobie śniadania.
Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej masło, szynkę po czym posmarowałam kromkę chleba i
położyłam na nim szynkę . Wyjęłam z górnej półki talerzyk a na nim ułożyłam
chleb i udałam się do stołu gdzie spożyłam posiłek. Patrząc na zegarek
zauważyłam, że wskazuje już 7.40. Pospiesznym krokiem posprzątałam talerz
ubrałam buty i wyszłam z domu…
**
**
**
No i mamy prolog. Liczę na komentarze które motywują mnie do dalszego pisania. Przepraszam że jest trochę bezsensu